A skoro ożywiłem swojego bloga idę za ciosem – w ubiegłym roku miałem okazję poznać sporo ciekawych osób:
Paweł Harajda, ewangelista Olcamp.pl - jak pisze o sobie, to postać interesująca. Człowiek zarażony ideą spotkań barcampowych. Lubię takich entuzjstów, ludzi, którym sprawia przyjemność dzielenie się wiedzą i zarażanie innych pasją. Śmiały, otwarty umysł – jak dla mnie perełka na olsztyńskim niebie. Patrzę na niego z podziwem (że mu się chce) i zaciekawieniem (że dalej mu się chce)
Informatyk, ale jak dla mnie bardziej humanista i postać jak najbardziej renesansowa.

Miałem okazję dwukrotnie uczestniczyć w Olcampie – raz jako słuchacz, drugi raz jako prelegent. Z przyjemnością słuchałem Macieja Rytczaka oraz Marcelina Chodynieckiej-Kuberskiej i ich wizji rozwoju identyfikacji miasta. Na pytanie ile potrzeba na to czasu odpowiedział: 5 lat. Niestety nie będzie mu dane, bo prezydent Grzymowicz zwolnił go z funkcji Dyrektora Wydziału Kultury Promocji i Turystyki Urzędu Miasta Olsztyna na fali oczyszczania własnego wizerunku. Szkoda, bo mógł zmienić wiele nawet, jeśli część pomysłów (niektórzy twierdzą, że większość) była adaptacją odtwórczą. W czasach postmodernizmu to chyba nie zarzut
Zachęcony Olcampem zaproponowałem Pawłowi i całej ekipie uruchomienie spotkań KreOl. Niestety moje zawirowania z pracą oraz absolutna niechęć olsztyńskich agencji reklamowych szybko zrewidowały mój entuzjazm. Olsztyński rynek reklamy dalej dominują animozje i niechęć do dzielenia się wiedzą. A taki Mateusz Obarek z Gravite (nagradzana kampania Mazury Cud Natury) miałby sporo do powiedzenia. Tak samo charyzmatyczna i barwna postać Krzysztofa Mikundy z Matrixu. 4studio.net wspiera Olcamp – ciekaw jestem jak oceniają swój udział w tym przedsięwzięciu. Domyślam się, że in plus.
W tym miejscu przeprosiny: Pawle, nie dałem rady z KreOlem, przepraszam, ale się zniechęciłem
Paweł ciągnie KreOl dalej, więc tym bardziej go podziwiam.
Na KreOlu (KreOlcampie) dominują goście spoza Olsztyna, bo miasto od lat przejawia dużą zaściankowość – portfolia agencji reklamowych poukrywane (dopiero od niedawna Avalon ujawnia swoje prace) albo nieistniejące Adway (opakowania) z introwertycznym szefem Wojtkiem i jego alter ego Marcinem. Przy okazji – mega ciekawi ludzie, pozdrawiam
Agencji w Olsztynie sporo, ale łączy je jedno: Agencja agencji wilkiem. Nadzieję wnoszą młodzi ludzie, którzy chcą istnieć poza znajomościami. Tak 3mać!
Przy okazji – łezka w oku kręci się na wspomnienie relacji przyjaciela z Irlandii opowiadającego o spotkaniach agencji reklamowych w Cork i prezentacji ostatnich dokonań. Dacie wiarę, że gratulowali sobie sukcesów? Czy to u nas w ogóle możliwe?
Na koniec inicjatywy „obywatelskie” - Forum Rozwoju Olsztyna oraz blogspot Olsztyn okiem Ekonomisty, o których pewnie przy okazji napiszę więcej. To dla mnie zwiastun zmian i bacznego patrzenia władzy na ręce. Wierzę, że zmiana podejścia „na górze” może zmienić atmosferę tego, co „na dole”.
Ten rok na pewno będzie obfitował w ciekawe wydarzenia – tym razem postaram się pisać o tym na bieżąco.
Nie sądzę by na animozjach dało się jechać dłużej niż kilka lat, względy polityki w każdej firmie wskazują że współpraca popłaca, i daje siłę znacznie większą. Szkoda że nie wszystko się powiodło, ale widać że siły sprawcze w Olsztynie są, usiedzieć nie mogą, to i jestem optymista. A co do Cork, nic tylko splagiatować
czego wszystkim wymienionym i Autorowi życzę w nowym 2012 r.
Jakaś dyskusja ruszyła na FB, zobaczymy co dalej.
Na blogu, pod tym wpisem pojawił się obszerny anonimowy komentarz użytkownika ‘professionalms’
Niestety byłem zmuszony go zawiesić, ponieważ był:
1. niepodpisany imieniem i nazwiskiem
2. nie dotyczy bezpośrednio tematu wpisu
Szkoda, że zabrakło odwagi do podpisania się pod komentarzem. A sprawa p. Rytczaka i postępowania Prezydenta Olsztyna była wałkowana na wielu forach.
Proszę autora o ujawnienie się, wtedy jestem gotów wpis przywrócić, nawet jeśli uważam, że to nie miejsce do takich komentarzy.