Daj palec, rękę utną…

Przeglądając Facebooka natknąłem się właśnie na reklamę szkoły językowej SPEAK UP. Wykorzystanie serwisów społecznościowych jest ostatnio w modzie, więc nic tylko się tu reklamować, licząc, że kilka osób kliknie na sławne „Lubię to!” Klikam w reklamę. Reklama prowadzi na stronę konkursową, na której uczestnik jest proszony o wypełnienie kilku pytań dotyczących nauki języka angielskiego. Do wygrania iPad, Spa dla dwojga lub Nikon d90.

Nic tylko wypełniać. Szybko przechodzę przez pierwszą podstronę, dopisuję swoją rekomendację do przesłania przyjacielowi i… Tu już stop! Przecież ta rekomendacja jest gotowym tekstem reklamowym do użycia przez SPEAK UP. Regulamin stwierdza jasno, że szukają kreatywnego tekstu, który zostanie użyty w reklamie:

Czytaj dalej

Światło świeć

Ten filmik denerwuje i jednocześnie zachwyca. Jestem pewien, że wszystkim maniakom najnowszych technologii podniesie ciśnienie krwi. Pamiętam wielokrotnie jak denerwowali mnie przygodni gitarzyści, którzy brali do ręki mój bas i grali na nim z feelingiem mimo, że trzymali ten instrument 3-4 raz w życiu.

Czytaj dalej

Koncert dla powodzian

naleczowiankaPolecam wpis z blogu Macieja Tesławskiego, na temat fejsbukowej akcji Nałęczowianki. Szybka, dobrze przemyślana akcja, a co najważniejsze Dobra woda = Nałęczowianka :) jedzie do powodzian. To właśnie jest dobry marketing! Brawo

Przy okazji zapraszam na koncert dla powodzian w Olsztynie. Mialem okazję projektować plakat na ten koncert. Organizatorzy podali konkret – dziecko i woda. Do tego niech zwraca uwagę i zapada w pamięć. Tak lubię – wolność projektowania. Koncert zapowiada się świetnie, mam nadzieję, że uda się zebrać sporo pieniędzy. Czytaj dalej

Ale mina!

Zajawka ze strony Dziennik.pl:  ”Pijany 20-latek z jutowym workiem w ręku zapukał do drzwi jednego z komisariatów w Bielsku-Białej. Był przekonany, że to, co znalazł w pobliżu placu budowy bielskiej obwodnicy, powinien pokazać właśnie mundurowym. Ci jednak, gdy zobaczyli, co jest w worku, zarządzili natychmiastową ucieczkę”… Czytaj dalej

Na rozgrzewkę

Przy okazji wymiany e-mail z facebookowym kolegą nt badania preferencji klienta, przypomniała mi się historia firmy Ashdown, na której wzmacniaczu miałem okazję grać jako basista. Historię przeczytałem w jakimś wywiadzie/recenzji i dzisiaj przytaczam z pamięci.

Ashdown Engineering – nikomu nieznany producent wzmacniaczy z Wielkiej Brytanii, postanowił stworzyć wzmacniacz w oparciu o opinię zwykłych użytkowników. Informacje z ankiet pozwoliły stworzyć uniwersalny wzmacniacz dla zwykłych basistów, a kolejny dla gitarzystów. Czytaj dalej

Czas akrobacji

Nie łudzę się, że pisanie bloga to bułka z masłem, jednak życie dostarcza codziennie nowych tematów. Zatem czas wyczyniać akrobacje!